Biomechanical - Cannibalised Dodano: 2008-02-26 20:38
...dla mnie zdecydowanie najlepszy album z trylogi oby wiecej takich płytek w tym roku 
...and music? Well, it's just entertainment folks.
Dodano: 2008-02-28 10:21
U mnie ostatnio krążek nie wylatuje z odtwarzacza :)
.
Dodano: 2008-02-28 12:13
fenomenalny album. fenomenalny pod względem wykonania, brzmienia, gęstości, techniki. jak onegdaj kolega wspomniał w recenzji jest to muzyka brutalnością i intensywnością przewyższająca wielu przodowników spod znaku death metalu. w pełni się zgadzam. do końca jeszcze nie oswoiłem się z jego zawartością. z pewnością jest co podziwiać.
Dodano: 2008-02-28 12:49
zanosi sie na zakup
skąd on wytrzasnął tych muzyków ... 0___________________o
.
Dodano: 2008-03-23 15:08
Słucham od dwóch dni. Na razie jeszcze nie przyzwyczaiłam się do wokalu - ale to co wyprawiają instrumentaliści to piękna rzecz.
pornografia: http://staryzgred1979.blox.pl/html pornografia w star treku: http://ksiazkimojegodziecinstwa.blox.pl/html
Dodano: 2008-03-23 22:03
cóż... ciężko w tych czasach o naprawdę dobrego wokalistę. dominują raczej tacy do których trzeba się przyzwyczajać właśnie 8)
Dodano: 2008-03-26 12:37
Słuchałem tego tworu niemal tydzień. I dziwnie sie czuję bo widzę posty niemal pełne zachwytu, a sam taki zachwycony nie jestem. Denerwuje mnie na tej płycie tzw szumienie, nie wszystko jest tutaj wyraziste. Raz głośniej, raz ciszej..., wiele rzeczy do mnie nie trafia - nie będę tutaj wspominał o wokalu, bo toć trochę się dziwnie czuję słuchając taki wokal w takowej siekance.
Niektóre elementy naprawdę mi się podobają, jak na przykład początek pierwszego utworu z chórkami i smyczkami w tle, takie elementy można spotkać na przykład w utworze - Consumed. Ale denerwuje mnie fakt - i to dotyczy całej płyty - dźwięk. Jakby został przygłuszony, przyciszony i czasami muszę głośniej włączyć głos, aby dociec instrument. Na początku myślałem, że to wina sprzętu - no ale po rozmowie z Gniewkiem, wiem, że nie.
Ale naprawdę sympatyczne są elementy dźwiękowe - nazwie to od siebie - szaleństwo apokaliptyczne z riffami i chórkami :) Hmm może powrócę za jakiś czas do tej płyty - ale przyznam, że będzie to trudna sprawa, właśnie ze względu na ten wokal, który mnie odstrasza od ponownego przesłuchania.